Dzisiaj chciałam go naprawdę godnie zaprezentować...ale nic nie chciało ze mną współpracować - ani światło, ani aparat, ani nawet moja twarz, dlatego zdjęcia w większości są mocno rozmazane i nieostre. Jedynie Agata - siostra cioteczna Martyny nie zawaliła sprawy i wpakowała w moje włosy taką ilość gumy stylizującej, że z powodzeniem mogłabym spędzić całą noc na techno party i rano moja fryzura byłaby wręcz nietknięta. Dla dobra mojej psychiki przyjmijmy, że to wszystko było celowe ;)
A na samym końcu, gdy robiłyśmy trzecią poprawkę, miałam już minę zbitej pandy. Pandy dlatego, że górną powiekę miałam pociągniętą czarnym cieniem w kremie, a dolna była niczym innym jak worem od niewyspania...tego dnia zerwałam się z łóżka o 10, zamiast o 13, jak to mam w zwyczaju i z godziny na godzinę upodabniałam się coraz bardziej do misia pandy. Niestety należę do tych nieszczęśników, którzy mają niemal przezroczystą skórę pod oczami, w związku z tym, każdego dnia wyglądam jakbym noc wcześniej jarała tonę cracku. To zdjęcie strasznie mnie bawi ;D


Stylizacja "Na pandę w skórzanym kombinezonie":
Buty - allegro.pl
Kombinezon - sh
Fioletowy gorset - Nümph
Kolczyki - prezent gwiazdkowy (z Orsay ;))
Kopertówka - Troll
Buty - allegro.pl
Kombinezon - sh
Fioletowy gorset - Nümph
Kolczyki - prezent gwiazdkowy (z Orsay ;))
Kopertówka - Troll










